19 lutego 2018
poniedziałek

Dziś imieniny:
Arnolda, Konrada, Mansweta

Nowy numer Kuriera Lokalnego już za 13 dni.

Naszą stronę odwiedziło już 292197 gości.

Strona główna     Kącik fotograficzny      Oferta     Historia     Kontakt






Podział na regiony

   Ogólne
   Stęszew
   Kościan
   Grodzisk Wlkp.


Przydatne adresy

|Policja pow. Poznań|
|Policja Wlkp.|
|Policja Grodzisk Wlkp|
|Policja Kościan|
|Straż Pożarna Kościan|
|Straż Pożarna Grodzisk Wlkp|
|Grodzisk Wlkp. - miasto|
|Grodzisk Wlkp. - powiat|
|Stęszew - miasto|
|Kościan - miasto|
|Kościan - powiat|





Kurier Lokalny wczoraj i dziś:


numer na 20-lecie:



numer na 20-lecie:



numer na 15-lecie:



numer na 10-lecie:



numer na 5-lecie:



Pierwszy numer:



 

 

AKTUALNOŚCI

Festyn Western & Country Kuriera lokalnego

Na godzinę 14-tą szykowali się organizatorzy na rozpoczęcie Festynu Country & Western, zorganizowanego z okazji 20-lecia gazety. I wszystko wtedy ruszyło. Przypomnijmy, że dwa tygodnie wcześniej była impreza zamknięta dla szefów firm współpracujących z gazetą, dla władz i pracowników. Po dwóch tygodniach redakcja przygotowała zabawę dla czytelników i innych uczestników festynu. Na początek znów kilka słów o piśmie.

Pierwszy numer wyszedł w Grodzisku Wlkp. z datą 1 września 1991 roku i obejmował miasto i gminę Grodzisk Wlkp. Opalenicę, Granowo, Kamieniec, Rakoniewice i Wielichowo. Po roku wyszło drugie wydanie gazety i objęło powiat kościański, w tym miasto i gminę Kościan oraz gminy Czempiń, Krzywiń i Śmigiel. Po kilku kolejnych miesiącach w 1992 roku pojawiło się wydanie na Stęszew – miasto i gminę. I tak przez dwadzieścia lat dotarliśmy do 28 sierpnia 2011 roku. Tej niedzieli cieszyliśmy się z ładnej pogody i z tego, że mogliśmy zaproponować wiele atrakcji. Niektóre z nich wymienione zostały na plakacie i w reklamie zamieszczonej w Kurierze lokalnym. Doszły jednak nowe. Wśród nich wielką przyjemnością było goszczenie u nas zawodników Warty Poznań. Pojawili się na festynie około godzinie 15-ej. Byli to Michał Goliński, Paweł Iwanicki oraz Łukasz Białożyt. Razem z zawodnikami przyjechał koordynator z działu marketingu Konrad Majewski oraz rzecznik prasowy KS Warta Hubert Niedzielski. Zawodnicy byli po sobotnim meczu w Nowym Sączu. Do Poznania wrócili nad ranem. Dlatego należały im się szczególne podziękowania, że znaleźli siły, aby po krótkim odpoczynku ubrać się w „galowe” stroje i dojechać do Stęszewa. Przywieźli ze sobą nagrody na loterię fantową. Były to vouchery, które można wymienić na bezpłatne bilety na dowolny mecz Warty Poznań. Wymiany dokonuje się w budynku klubowym KS Warta w Poznaniu przy ul. Droga Dębińska 12. Przypomnijmy jeszcze, że prezesem Klubu Warta Poznań jest Izabella Łukomska-Pyżalska. Jest to była modelka, która teraz wraz z mężem prowadzi firmę deweloperską Family House. Ciekawą postacią ze świata sportu, która pojawiła się na stadionie KL Lipno był Mistrz Polski i Europy w Warcaby - Mirosław Palacz. Mistrz zapraszał chętnych do podjęcia z nim warcabowego pojedynku. Grano w warcaby klasyczne. Chętni walczyli o zwycięstwo lub choćby o remis. Jedyną osobą, która raz wygrała z Mistrzem był Jan Michałowski. Występy na scenie, jako pierwsi rozpoczęli aktorzy KABARETU „TO MY” ze Słocina, z gminy Grodzisk Wlkp.. Sześć pań i grający na instrumencie klawiszowym muzyk Józef Wasielewski, śpiewali i śmieszyli publiczność. Kolorowe spódnice z falbanami wzorowany były na francuskich, XIX-wiecznych strojach z paryskich kafejek. Kobiecy skład kabaretu stanowią: Zofia Bartkowiak, Danuta Wasielewska, Henryka Kalemba, Anna Piątek, Krystyna Drzymała i Halina Hoffmann. Podczas tych występów dojechał Bohdan Smoleń. Przywiózł go swoim samochodem - wieloletni, zaprzyjaźniony z artystą grodziszczanin, wcześniej także mieszkaniec Stęszewa - Antoni Żyłkowski. Jest to założyciel i szef Firmy Ochroniarskiej Hunters z Grodziska Wlkp.. Obecnie prowadzi ją wspólnie z synem Piotrem. Nad spokojem i bezpieczeństwem artysty czuwał właśnie pan Antoni oraz naczelna redaktor KL. Bacznie stadion obserwowali ochraniarze. Bohdan Smoleń jakiś czas temu przeszedł dwa wylewy. Są dni bardzo dobre, ale i takie, w których czuje się gorzej. Zresztą każdy z nas, nawet najzdrowszy, ma dni lepszego i gorszego samopoczucia. Po zakończeniu występów mieszkańców Słocina, na scenie pojawili się Agata Szuflik i Robert Głowacki, czyli Duet SONET z Dębna w gminie Stęszew. Ich piękne głosy i dobrze dobrany repertuar robiły wrażenie. Po tym występie przywitaliśmy oficjalnie Bohdana Smolenia. W planach ustalona była rozmowa redaktor naczelnej z aktorem. Mieli wspólnie przypomnieć drogę artystyczną pana Bohdana, a potem opowiedzieć o Fundacji „Stworzenia Bohdana Smolenia”. Stało się jednak tak, że Gość Specjalny festynu tego dnia nie czuł się najlepiej. Naczelna KL sama przypomniała, że artysta pochodzi z Bielska Białej, że studiował zootechnikę na Akademii Rolniczej w Krakowie i że tam zaczęły się jego kabaretowe początki. Był założycielem istniejącej do dziś krakowskiej Grupy Pod Budą. Do Poznania, do kabaretu Tey ściągnął go Zenon Laskowik. I od tamtej pory pan Bohdan swoje życie związał z Wielkopolską. Wielu z nas zapewne pamięta jego zoologiczne sklepy działające na Starym Mieście w Poznaniu. Siedem lat temu kupił ziemię daleko od miejskiego gwaru, w bardzo małej wiosce Baranówko i tam zamieszkał. Wybudował dom według własnego projektu, postawił budynki gospodarce, kupił konie i założył fundację pracującą na rzecz chorych. Fundacja ma dziesięć koni. Jeżdżą na nich dzieci potrzebujące rehabilitacji. Na wprost prezesa Fundacji, czyli pana Bohdana, w pierwszym rzędzie w swoim inwalidzkim wózku stał mieszkaniec ulicy Krętej w Stęszewie - Tomek Cichosz. Towarzyszyli mu rodzice Jolanta i Mirosław oraz brat Marcin. Państwo Cichoszowie podeszli pod scenę do aktora i innym zebranym opowiedzieli, że Tomek jeździ do Baranówka na rehabilitację i korzysta z koni Fundacji. W to niedzielne popołudnie przyszli na stadion, by tu spotkać właściciela Fundacji. Mimo, że aktor nic do mikrofonu nie powiedział, stała się rzecz niesamowita. Siedzący na widowni ludzie powstali i zaczęli bić brawa dla Bohdana Smolenia, a następnie chóralnym głosem wszyscy zaintonowali gromkie „100 lat”. Wśród innych uczestników festynu był właściciel kościańskiej firmy T-Shirt Fabryka Marcin Gabryelczyk. Wszedł on na scenę i powiedział, że przywiózł dla aktora, człowieka o złotym sercu - koszulkę ze złotym sercem. Po tych słowach podszedł do artysty, by wręczyć mu zapakowany upominek. W tym czasie rozpoczęto rozdawanie folderów z fotografią artysty i z informacją o jego Fundacji. Wtedy widownia ruszyła w stronę sceny po autografy. Wielu próbowało zrobić sobie zdjęcia ze szczególnym Gościem. Nie było to łatwe. Z tyłu odgradzała od widzów scena, z przodu płotek i organizatorzy. Niemniej ustawiła się ogromna kolejka ludzi, którzy spokojnie czekali na autograf artysty. Jego ręka mocna nie była, a przyszło mu złożyć około 150 autografów. Nieco po 16-ej przyszedł czas na westernowe rytmy. To firma z Lubonia rozpoczęła pokazy country. Na scenę wszedł szef wszystkich kowbojskich szefów, jako rewolwerowiec, a wraz z nim kompan z drugim rewolwerem. Towarzyszyły im kobiety-kowbojki. Po kilkunastu minutach ich występów Bohdan Smoleń zdecydował, że chce już opuścić stadion. Publiczność pożegnała go oklaskami na stojąco, a kowboj, jednocześnie szef firmy Westernowe Miasteczko z Lubonia Jacek Przebierała powiedział na odchodne: - Boguś, trzymaj się chłopie! I do zobaczenia! Potem okazało się, że Bohdan Smoleń jest znajomym lubońskich kowbojów, że razem bywali na różnych wspólnych imprezach. Gość Specjalny odjechał samochodem szefa Huntersów do domu, do Baranówka. Przez cały czas trwania festynu wolontariusze zbierali pieniądze do skarbonek na rzecz wracającego do zdrowia Tomka Kwiatka. Przypomnijmy, że młody mieszkaniec Stęszewa niespodziewanie zachorował mając 17 lat. Wiele miesięcy leżał bez przytomności. Kilka operacji i kilkuletnia, często bolesna rehabilitacja doprowadziła do tego, że ma się coraz lepiej, choć trudno powiedzieć, że wrócił w pełni do sił. - Na festynie KL, w ramach zbiórki do puszek kwestarskich udało się zebrać sumę 573 złote i 73 grosze - poinformował nas kilka dni później prowadzący zbiórkę Tomasz Magacz.